2026
Projektowanie opakowań w erze PPWR. Mniej materiału nie zawsze znaczy lepiej
PPWR podważa prostą zasadę, że im lżejsze opakowanie, tym lepiej. Rozporządzenie wymaga ograniczenia jego masy i objętości do minimum niezbędnego do zachowania funkcjonalności. Oznacza to optymalizację, a nie odchudzanie za wszelką cenę. Opakowanie nadal musi chronić produkt, działać na linii pakującej, wytrzymać transport i nadawać się do recyklingu. Materiału powinno być dokładnie tyle, ile potrzeba – i ani grama więcej.
Krzysztof Wiśniewski
Eurocast
Opakowanie powstaje na etapie projektu
W dyskusji o przyszłości opakowań odpowiedzialność za ich formę i wpływ na środowisko często przypisuje się producentom materiałów. To jednak tylko część obrazu. Producent folii czy innego materiału opakowaniowego dostarcza rozwiązanie technologiczne, ale kluczowe decyzje zapadają wcześniej – na etapie projektowania produktu i opakowania. Wtedy określa się jego wymiary, konstrukcję, wymagany poziom ochrony, sposób zamknięcia, ilość wolnej przestrzeni oraz warunki transportu. Te założenia decydują również o właściwościach materiału niezbędnych do sprawnego przebiegu procesu pakowania.
Dopiero na tej podstawie producent materiału może zaproponować rozwiązanie ograniczające zużycie surowca bez utraty wymaganych parametrów. Dlatego rozmowę o „odchudzaniu” opakowań warto zawsze zacząć od pytania: co rzeczywiście można ograniczyć, a jakich właściwości nie wolno poświęcić?
Najcieńsza folia nie zawsze jest najbardziej efektywna
PPWR stawia przed rynkiem jasny kierunek: ograniczanie ilości opakowań i unikanie zbędnego zużycia materiałów. Nie powinno się jednak interpretować tego jako zachęty do projektowania opakowań na granicy ich wytrzymałości.
Opakowanie ma przecież chronić produkt. Musi wytrzymać transport, magazynowanie i manipulację, a w wielu przypadkach także działanie automatycznych linii pakujących. W przypadku żywności dochodzi jeszcze konieczność zapewnienia odpowiedniej trwałości i bezpieczeństwa produktu.
Zmniejszenie grubości folii o kilka mikrometrów może wyglądać bardzo dobrze na papierze. Jeżeli jednak w efekcie wzrośnie liczba uszkodzonych opakowań, strat produktu albo reklamacji, bilans środowiskowy i ekonomiczny takiej zmiany może okazać się zupełnie inny. Nie można więc oceniać opakowania wyłącznie przez jego masę. Lżejsze opakowanie jest lepszym rozwiązaniem tylko wtedy, gdy nadal spełnia swoją funkcję.
Technologia wyznacza granice
Dobrym przykładem są opakowania pieczywa. Intuicyjnie mogłoby się wydawać, że worek powinien być jak najbardziej dopasowany do produktu. W praktyce jego konstrukcja musi uwzględniać sposób, w jaki jest produkowany i napełniany.
Automatyczne linie pakujące wykorzystują rozwiązania, które wymagają odpowiedniej przestrzeni do otwarcia i prawidłowego pozycjonowania opakowania. Zbyt ciasna konstrukcja może powodować problemy z automatycznym pakowaniem, zwiększać liczbę przestojów i utrudniać utrzymanie stabilności procesu. To pokazuje, że opakowanie nie funkcjonuje w próżni. Jest częścią większego systemu, w którym współpracują ze sobą materiał, maszyna, produkt i proces logistyczny. Każda zmiana jednego elementu może wpływać na pozostałe.
Dlatego projektowanie opakowania wymaga dziś coraz większej współpracy między producentem produktu, dostawcą materiału, przetwórcą oraz producentem maszyn.
Optymalizacja zamiast minimalizacji
Nie oznacza to oczywiście, że nie ma przestrzeni do redukcji materiału. Wręcz przeciwnie. W wielu przypadkach opakowania rzeczywiście można projektować bardziej efektywnie. Szczególnie tam, gdzie ich rozmiar lub konstrukcja nie wynikają z rzeczywistych potrzeb produktu.
Dobrym przykładem są opakowania zawierające dużą ilość pustej przestrzeni. Można ją znaleźć między innymi w części opakowań przekąsek, płatków śniadaniowych czy popcornu. Jeżeli zmniejszenie objętości opakowania nie wpływa na ochronę produktu, jego trwałość czy możliwość sprawnego pakowania, taka zmiana może przynieść jednocześnie korzyści środowiskowe i ekonomiczne.
Mniejsze opakowanie oznacza bowiem nie tylko mniej materiału. Może oznaczać również efektywniejsze wykorzystanie przestrzeni podczas transportu i magazynowania, a tym samym ograniczenie liczby przewożonych ładunków. To właśnie jest właściwie rozumiana optymalizacja. Nie chodzi o to, aby opakowanie było za wszelką cenę najmniejsze czy najlżejsze. Chodzi o to, aby nie było większe i cięższe, niż wymaga tego jego funkcja.
Opakowanie trzeba oceniać przez cały cykl życia
PPWR wymusza zmianę perspektywy również w innym obszarze. Coraz trudniej będzie oceniać opakowanie wyłącznie przez pryzmat tego, ile materiału zostało wykorzystane do jego produkcji.
Znacznie ważniejsza staje się ocena całego cyklu życia: od pozyskania surowca i produkcji materiału, przez wytworzenie opakowania i transport, aż po użytkowanie oraz zagospodarowanie opakowania po wykorzystaniu. To prowadzi do bardzo ważnego wniosku: opakowanie nie powinno być projektowane tylko pod kątem momentu, w którym trafia na sklepową półkę.
Jeżeli jego nadmierne odchudzenie zwiększy ryzyko uszkodzenia produktu, efekt może być odwrotny od zamierzonego. Zmarnowany produkt również oznacza zmarnowane surowce, energię, wodę i transport wykorzystane do jego wytworzenia.
W przypadku opakowań żywności jest to szczególnie istotne. Funkcją opakowania jest przecież nie tylko samo „opakowanie” produktu. Ma ono przede wszystkim chronić zawartość i wydłużać jej trwałość.
Recykling zaczyna się przy biurku projektanta
Jednocześnie już na etapie projektowania trzeba brać pod uwagę przyszły recykling opakowania. Wymagania dotyczące projektowania pod kątem recyklingu będą miały coraz większe znaczenie. Oznacza to konieczność uwzględniania nie tylko ilości materiału, ale również jego rodzaju, konstrukcji opakowania, zastosowanych dodatków, etykiet czy elementów, które mogą utrudniać późniejsze sortowanie i przetwarzanie. To kolejny argument za tym, aby projektowanie opakowań traktować jako proces interdyscyplinarny.
Nie da się skutecznie odpowiedzieć na wymagania PPWR, jeśli każdy uczestnik łańcucha będzie patrzył wyłącznie na swój fragment procesu. Projektant produktu musi rozumieć możliwości materiału, producent materiału powinien znać wymagania procesu pakowania, a recykler – możliwości i ograniczenia technologii przetwarzania danego opakowania.
Dopiero wymiana tych informacji pozwala projektować rozwiązania, które są jednocześnie funkcjonalne, materiałowo efektywne i możliwe do zagospodarowania po zakończeniu użytkowania.
PPWR zmienia filozofię projektowania
Najważniejszą zmianą, jaką przynosi PPWR, nie jest więc koniecznie obowiązek zastosowania konkretnego materiału czy osiągnięcia konkretnej masy opakowania. Największą zmianą jest sposób myślenia.
Przez lata jednym z podstawowych kryteriów projektowania było pytanie: jak wyprodukować opakowanie taniej, szybciej i przy mniejszym zużyciu materiału? Dziś trzeba do tego zestawu dodać kolejne pytania: jak opakowanie wpłynie na ochronę produktu, logistykę, możliwość recyklingu i wykorzystanie zasobów w całym cyklu życia?
To znacznie trudniejsze zadanie niż zwykłe „odchudzanie” opakowań. Wymaga wiedzy technologicznej, współpracy całego łańcucha wartości i gotowości do testowania nowych rozwiązań w warunkach produkcyjnych. Ale właśnie w tym widzę największą szansę dla branży. PPWR może stać się impulsem do projektowania opakowań bardziej przemyślanych – nie tylko lżejszych, ale przede wszystkim bardziej efektywnych. Bo przyszłość opakowań nie należy do tych, które wykorzystują najmniej materiału za wszelką cenę. Należy do tych, które wykorzystują dokładnie tyle materiału, ile potrzeba, aby najlepiej spełnić swoją funkcję – i jednocześnie pozostawić po sobie jak najmniejszy ślad.

